Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Trzecie odcięcie Żoliborza

Rafał Jabłoński 20-11-2008, ostatnia aktualizacja 05-12-2008 11:51

Komunikacja publiczna nie korzysta już z wiaduktu przy Dworcu Gdańskim. Wkrótce zamrze tam ruch aut osobowych i obiekt pójdzie do remontu. Przejazd z Żoliborza od Śródmieścia znów będzie odbywał się z problemami.

Gdy przejazd nad torami obok Dworca Gdańskiego zostanie zamknięty, pieszym pozostanie trochę zapomniane przejście. Znajduje się ono w miejscu dawnego tunelu dla tramwajów na wysokości ul. Krajewskiego
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Gdy przejazd nad torami obok Dworca Gdańskiego zostanie zamknięty, pieszym pozostanie trochę zapomniane przejście. Znajduje się ono w miejscu dawnego tunelu dla tramwajów na wysokości ul. Krajewskiego
Zdjęcie dalekiego zwiadu lotniczego Luftwaffe z 1 marca 1945 r. W czerwonym kółku zaznaczony zwalony eksplozją wiadukt na ul. Mickiewicza. W kole żółtym przejazd pod torami w osi ulicy Krajewskiego, który zachował się nienaruszony
źródło: Archiwum Zygmunta Walkowskiego
Zdjęcie dalekiego zwiadu lotniczego Luftwaffe z 1 marca 1945 r. W czerwonym kółku zaznaczony zwalony eksplozją wiadukt na ul. Mickiewicza. W kole żółtym przejazd pod torami w osi ulicy Krajewskiego, który zachował się nienaruszony
Prace nad budową wiaduktu rozpoczęto w drugiej połowie lat 30. XX wieku. Ogromna pryzma ziemi pośrodku zdjęcia to zaczątek nasypu od strony ulicy Mickiewicza. Przez teren budowy przemykają tramwaje jadące na Żoliborz
źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Prace nad budową wiaduktu rozpoczęto w drugiej połowie lat 30. XX wieku. Ogromna pryzma ziemi pośrodku zdjęcia to zaczątek nasypu od strony ulicy Mickiewicza. Przez teren budowy przemykają tramwaje jadące na Żoliborz

Jak przejdziemy przez tory kolejowe? W rejonie ulicy Krajewskiego znajduje się najbardziej zapomniane w Warszawie przejście podziemne. Niemal nikt tamtędy nie chodzi, bo po północnej stronie szyn stoi ledwie parę bloków mieszkalnych, a po południowej mieści się tylko park i stadion Polonii. Wszystko wskazuje na to, że przejście to jest przebudowanym starym tunelem, którym do 1938 r. jeździł tramwaj.

Pierwsi byli Rosjanie

Stary Żoliborz został zniszczony przez rosyjskie fortyfikacje. Początkowo – po powstaniu listopadowym – gdy wznoszono cytadelę, a drugi raz w połowie XIX wieku podczas budowy pierścienia fortów. Wyburzono wówczas resztę zabudowy. Pierwsze domy mieszkalne zaczynały się na dzisiejszym Marymoncie. Komunikacja z tym rejonem została jeszcze bardziej utrudniona w latach 70. XIX wieku, gdy wybudowano tzw. kolej obwodową. Była to linia łącząca prawobrzeżne tory o szerokim, rosyjskim rozstawie szyn z lewobrzeżnymi o rozstawie europejskim. Ciekawostką jest to, iż początkowo biegł tamtędy jeden tor o trzech szynach (!), którym mogły jeździć wagony obu typów.

Kolej obwodowa odcięła Warszawę od północy. Przez tory jeżdżono tylko przez niestrzeżone przejazdy, co nie zawsze było bezpieczne. Tych przejazdów było kilka i zupełnie nie pokrywały się one z obecną siecią ulic. Jedynym śladem dawnego układu drogowego jest ciąg Okopowa – Popiełuszki. Niegdyś była to drugorzędna droga ziemna. Z prostego powodu: bo po stronie Żoliborza nie było domów.

Po odzyskaniu niepodległości i przeznaczeniu gruntów fortecznych pod cywilną zabudowę żoliborskie domy zaczęły rosnąć jak na drożdżach. Dla ułatwienia komunikacji w drugiej połowie lat 30. wybudowano wiadukt koło Dworca Gdańskiego (uroczystego otwarcia dokonał m.in. prezydent Warszawy Stefan Starzyński). Po powstaniu 1944 r. konstrukcja wyleciała w powietrze. To było drugie odcięcie Żoliborza od reszty miasta. Trasę odbudowano pod koniec 1946 r. Wiadukt od czasu rekonstrukcji nie przechodził żadnych poważniejszych prac remontowych i po 60 latach zaczął grozić zawaleniem. Teraz zostanie rozebrany i Żoliborz odcięty będzie trzeci raz.

Dziwne przejazdy

Pierwsza żoliborska komunikacja publiczna pojawiła się w roku 1920, kiedy to autobus z Dworca Gdańskiego jechał przez tory na północ. Po czterech latach uruchomiono komunikację tramwajową. Zaczynała się ona koło wspomnianej stacji (mniej więcej tam, gdzie stoi ona dziś), prowadziła wzdłuż torów kolejowych w kierunku Wisły i na wysokości wspomnianego przejścia podziemnego wjeżdżała pod tory, docierając do ulicy Krajewskiego. Ulica ta zaczynała się wtedy na istniejącym dziś zakręcie (zachęcamy do spaceru i odnalezienia tego miejsca).

Przed wybuchem wojny wybudowano wiadukt. Jednym z powodów wzniesienia go były kłopoty z odprowadzaniem wód deszczowych spod przejazdu pod torami. Jak donosiły ówczesne gazety – „kałuże stały po kilka godzin i połączenie tramwajowe zamierało”. Przeniesiono je więc na wiadukt, a szyny pod torami kolejowymi rozebrano.

Nowy wiadukt stał do końca niemieckiej okupacji. Niektóre źródła podawały, że wyleciał w powietrze w połowie grudnia 1944 r. To nieprawda. Dzięki pomocy varsavianisty i analityka zdjęć lotniczych Zygmunta Walkowskiego ustaliliśmy, że konstrukcja stała jeszcze 28 grudnia 1944 r. Moment wysadzenia w powietrze przez Niemców przypada zatem na okres między 28 grudnia a 17 stycznia, kiedy to wojska polskie weszły do miasta.

Zdjęcia zwiadu lotniczego Luftwaffe, wykonane 1 marca 1945 r., wskazują, że przejazdy pod torami przy Krajewskiego i Zakroczymskiej nie były zniszczone. Pod koniec lat 50., gdy budowano Trasę Starzyńskiego, to pierwsze miejsce przebudowano i stworzono przejście podziemne z czterema wiaduktami; trzy dla komunikacji miejskiej i jeden (stary) dla kolejowej. Dziś, żeby dostać się tam, należy udać się do nieco dziwnego, pozornie bez sensu wykonanego, wykopu. Ale to spadek po dawnych koncepcjach komunikacyjnych. Po prostu przy Krajewskiego nadrzucono ziemię i zjazd do dawnego tunelu tramwajowego wyrównano. Została tylko głęboka dziura pod torami.

Na Żoliborz prowadzi jeszcze jeden wiadukt. Pod koniec lat 50. zaczęto przebijać na północ ulicę Marchlewskiego (dzisiejszą al. Jana Pawła II), którą wytyczono poprzez gruzy getta. Z drugiej strony czekała na nią ulica Stołeczna (dziś Popiełuszki) – stara żoliborska trasa kończąca się na al. Wojska Polskiego. Stołeczną przedłużono do torów kolejowych i zbudowano przejazd nad torami, obok dzisiejszego CH Arkadia. Na szczęście został on wyremontowany w latach 90. XX wieku.

Natomiast kolejny remont trwa w osi ulicy Powązkowskiej, gdzie rozsypuje się następny leciwy wiadukt, równie ważny dla komunikacji jak ten przy Dworcu Gdańskim.

Nieciekawe perspektywy

Remont wiaduktu gdańskiego potrwa minimum dwa lata. Tramwaje jeżdżą teraz przez zatłoczone rondo „Radosława”, a autobusy ul. Zakroczymską, która na pewnym odcinku nosi imię Jana Jeziorańskiego (bojownika powstania styczniowego).

Odcięcie Żoliborza to nic nowego. Podobna sytuacja, jak obecnie przy Dworcu Gdańskim, miała już miejsce. Po wojnie wiadukt leżał w gruzach, a tramwaje dojeżdżały od południa na wysokość budynku Intraco. Potem trzeba było się przejść na drugą stronę torów i wsiąść do „żoliborskiego“ tramwaju. Trwało to aż dwa lata, nim zbudowano nowy wiadukt. Historia lubi się powtarzać.

Życie Warszawy

Najczęściej czytane